Czego oczy nie widzą, tego sercu nie żal
Artykuł dodany przez:
Oddział Okulistyczny koszalińskiego szpitala znalazł się na 14 miejscu wśród 58 takich placówek w Polsce (ranking Newsweeka z 2002 roku). W zeszłym roku wyróżniła go również komisja dziennika "Rzeczpospolita" stwierdzając, że jest najlepszy w całym województwie zachodniopomorskim. Coraz bardziej zadowoleni są też pacjenci.
O tym, że komfort na Oddziale jest coraz większy, świadczą zarówno
opinie pacjentów, jak i wskaźniki. Choćby półtoraroczne kolejki
czekających na operację jeszcze w 2000 roku, teraz skróciły się
do sześciotygodniowych. - Było to możliwe, bo całkowicie
zmieniliśmy sposób organizacji samego oddziału
- wyjaśnia
Maria Liwacz, Ordynator Oddziału. Dostosowano
więc własny cykl pracy do potrzeb przybywających na oddział chorych.
Jak w hotelu
Na oddziale wykonywane są nie tylko zabiegi, ale także wszystkie niezbędne badania.
- Zupełnie się nie spodziewałam, że to tak szybko i sprawnie
pójdzie
- dziwi się i cieszy zarazem Genowefa
Bartnik, która w grudniu przeszła operację usuwania zaćmy
w pierwszym oku. - Przeżyłam niezwykle miłe zaskoczenie. Wszystko
tu jest bardzo dobrze zorganizowane: od momentu wyznaczenia terminu
zabiegu byłam dalej niezwykle dokładnie instruowana, co, gdzie
i kiedy mam robić. Organizacja perfekcyjna!
Pani Genowefa
podkreśla, że lekarze nie tylko ją operowali, ale też sumiennie
do zabiegu przygotowali. - Wcześniej ordynator Maria Liwacz
i doktor Hanna Semmler długo ze mną rozmawiały
i wszystko wyjaśniły - jak przebiega zabieg, na ile poprawi moje
widzenie, co to wszystko oznacza dla organizmu. Muszę przyznać,
że początkowo denerwowałam się, jak to będzie wyglądać, a dzięki
obu lekarkom bardzo się uspokoiłam.
Oprócz lekarzy chorzy
niezwykle też sobie chwalą pracujące tu pielęgniarki i salowe.
- Dzięki nim czujemy się bezpiecznie
- mówią pacjenci.
- Wszyscy są niezwykle mili i uprzejmi, tak jak w hotelu.
Pacjenci, jak sami przyznają, przebywają w komfortowych warunkach.
Okulistyka jest niemal świeżo po remoncie. Ci, którzy zostają
tu dłużej niż jeden dzień, mieszkają w przytulnych, utrzymanych
w ciepłej kolorystyce pokojach. - Mamy świetlice, ładne, schludne
natryski i toalety. Nie spodziewałam się, że będzie tak
przyjemnie
- podsumowuje pani Bartnik. Teraz czeka
z niecierpliwością na kolejną operacją - na drugie oko.
- Pierwszy zabieg został wykonany wprost doskonale,
nie spodziewałam się aż takiego efektu. Teraz wszystko widzę
tak wyraźnie! I znowu w pięknych, intensywnych kolorach, o których
istnieniu niemal już zapomniałam
- cieszy się pacjentka oddziału.
Chorzy jednodniowi
Niemal 90 proc. pacjentów oddziału okulistyki może korzystać z nowoczesnej metody usuwania zaćmy. Chorzy szybciej wracają do zdrowia.
Przebywający na oddziale chwalą sobie także szybkość obsługi.
- Pacjent chce krótko czekać, wymaga wysoko specjalistycznych
technik operacyjnych, precyzyjnego, najlepszej klasy sprzętu
i wreszcie sprawnych lekarz
- wylicza ordynator Liwacz.
- No i oczywiście chce jak najszybciej wrócić do domu.
To zrozumiałe. My wychodzimy naprzeciw tym oczekiwaniom.
Dlatego na okulistyce otworzono własną Izbę Przyjęć. Pacjentom
jest teraz łatwiej, ponieważ w obrębie jednego oddziału przechodzą
wszystkie badania (niezbędne przed wykonaniem zabiegu). Chorzy nie
muszą nigdzie chodzić i czekać w kolejkach, co bardzo sobie chwalą.
Na okulistyce w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie wdrażana jest tak
zwana chirurgia jednego dnia. - Pacjent przychodzi na oddział,
zostaje przygotowany do operacji, następnie poddaje się zbiegowi
i... wychodzi do domu. Wszystko w tym samym dniu!
- wyjaśnia
doktor Liwacz. - Na razie to udogodnienie dotyczy tylko chorych
z Koszalina i okolic, ale w przyszłości zamierzamy chirurgią jednego
dnia objąć również pacjentów z bardziej odległych rejonów.
Zbawienne ultradźwięki
Zabieg usuwania zaćmy przeprowadzany przez doświadczonego lekarza może trwać nawet 15 minut.
Pacjenci z zaćmą stanowią 90 % hospitalizowanych na okulistyce.
- Soczewka wchodząca w skład układu optycznego oka ludzkiego
ze swojej natury jest tworem przeziernym, czyli przeźroczystym
- wykłada doktor Liwacz. - Ale w wyniku procesów starzenia się,
jak również zmian chorobowych, dochodzi do utraty jej przejrzystości.
I to właśnie jest zaćma.
Ta mechaniczna przeszkoda utrudnia
dotarcie światła do wnętrza oka. I przez to widzenie świata zostaje
zakłócone. Jedyną możliwością leczenia zaćmy jest wykonanie zabiegu
operacyjnego, podczas którego lekarze usuwają przeszkodę
uniemożliwiającą prawidłowe widzenie. Jednocześnie trzeba uzupełnić
- powstałe w wyniku zabiegu - braki w układzie optycznym.
- Dokonujemy więc implantacji soczewki
- tłumaczy ordynator.
Do 2001 roku chorych na zaćmę operowano techniką starszą - tak
zwaną zewnątrztorebkową. - Polegała na manualnym usunięciu
zmętniałego jądra soczewki. Wymuszała rozległe nacięcie gałki
ocznej
- wspominają lekarze. - Wtedy też wszczepialiśmy
soczewkę sztywną, niezwijalną - czyli krótko mówiąc: gorszą. Zabieg
trwał dłużej, pobyt pacjenta w szpitalu - także, podobnie
rehabilitacja.
Teraz zaś, dzięki staraniom ordynator Liwacz
oraz zrozumieniu i wsparciu dyrekcji Szpitala Wojewódzkiego
w Koszalinie, na Oddziale Okulistycznym operuje się nowoczesną
metodą fakoemulsyfikacyjną. Zaćmę usuwa się więc za pomocą
ultradźwięków z maleńkiego, zaledwie 3-milimetrowego nacięcia.
- W rankingu tygodnika WPROST z 2001 roku zajęliśmy piętnaste
miejsce wśród oddziałów leczących zaćmę. A wtedy nie minął nawet
rok, odkąd zaczęliśmy pracować na nowym, niezwykle wymagającym
sprzęcie
- podkreśla z dumą ordynator. Niemal wszyscy pacjenci
mogą mieć też wszczepioną nowszą i o wiele lepszą soczewkę zwijalną.
Jej ogromną zaletą jest przede wszystkim to, że nie wymaga zakładania
szwów na ranę. Dzięki temu powrót chorego do zdrowia jest znacznie
szybszy.
Technika tysiąca szczegółów
Ale doskonałą pomoc pacjenci Oddziału Okulistycznego zawdzięczają
nie tylko precyzyjnemu i drogiemu sprzętowi. Obsługują go przecież
ludzie - lekarze oddziału. A ta obsługa wymaga ogromnych
umiejętności. - Trzeba pamiętać, że doskonałe efekty lecznicze,
którymi możemy się tu pochwalić, to nie tylko zaplecze techniczne,
ale też świetnie pracujący zespół lekarzy. I niezwykle oddany,
sprawny i młody zespół pielęgniarek oraz dwie sekretarki i salowe.
Prawą ręką ordynator Liwacz jest pielęgniarka oddziałowa - Joanna
Dłużniewska. - Staram się jak najlepiej wszystko planować
i przygotować. Uzupełniamy się z doktor Liwacz: kiedy ona jest
na bloku operacyjnym, ja kontroluję pracę oddziału
- wyjaśnia
Joanna Dłużniewska. Jej komunikatywność, energia i świetna organizacja
pracy zostały docenione nie tylko na oddziale; oddziałowa okulistyki
jest też członkiem stworzonego przez Szpital Wojewódzki w Koszalinie
Komitetu Jakości. Zajmuje się on wypracowaniem i wdrażaniem wysokich
standardów leczenia i pracy zespołu lekarskiego. Nowoczesne techniki
operacyjne są jednocześnie bardzo wymagające. Dlatego też lekarze
nazywają je zabiegami "tysiąca szczegółów". Biegłej w ich stosowaniu
doktor Liwacz wystarcza nawet 15 minut na wykonanie zabiegu! Wszystko
jednak zależy od indywidualnego przypadku. Ordynator Liwacz w dwóch
poprzednich latach została przez Szpital Wojewódzki w Koszalinie
wyróżniona tytułem Pracownika Roku. W ten sposób uhonorowano jej
wkład w rozwój zabiegów leczenia zaćmy i poprawę wizerunku oddziału.
Ale tak naprawdę o jego poziomie najlepiej świadczy zadowolenie
pacjentów.
Niemal 90 proc. pacjentów oddziału okulistyki może korzystać z nowoczesnej metody usuwania zaćmy. Chorzy szybciej wracają do zdrowia.
Rozmowa z Marią Liwacz Ordynatorem Oddziału Okulistyki w Szpitalu Wojewódzkim w Koszalinie
- Redakcja
- Oddział nie jest duży. Czy zapewnia potrzeby chorych?
- Maria Liwacz
- Jak najbardziej! Mamy co prawda tylko 18 łóżek, ale dzięki sporej rotacji pacjentów obsługujemy wszystkich potrzebujących. Co bardzo ważne, na jednym poziomie jest oddział z blokiem operacyjnym, ambulatorium i Izba Przyjęć. Jest tu więc wszystko, co potrzebne. Do ambulatorium w razie potrzeby trafiają nasi pacjenci pooperacyjni, ale pomagamy równie ż tym chorym, których nie mogą obsłużyć przychodnie. Poza obrębem oddziału pozostaje jedynie Pracownia Laserowa.
- R
- Okulistyka jest świeżo po remoncie. Czy były to tylko zmiany kosmetyczne?
- ML
- Nie, wykonano gruntowną modernizację. Rozpoczęła się w 1999 roku i zapoczątkowała ją jeszcze poprzednia ordynator - doktor Danuta Kaczanowska. Oddział stał się nie tylko ładny, ale i funkcjonalny. Po remoncie mamy zupełnie nowy blok operacyjny z dwiema salami. To znacznie ułatwiło nam pracę i podniosło jej poziom. Zresztą, wystarczą dane - w 2000 roku większych zabiegów wykonaliśmy trochę ponad 400, a w 2002, nawet bez dwóch ostatnich miesięcy - było ich już 1431. To mówi chyba samo za siebie.
- R
- Jakie są plany na przyszłość?
- ML
- Moim marzeniem jest jak najszybsze rozszerzenie chirurgii jednego dnia dla pacjentów z bardziej odległych terenów województwa. Przydałby się nam sprzęt pozwalający na poszerzeni bazy diagnostycznej. Urządzenia, którymi dysponujemy, są na dobrym poziomie, ale musimy myśleć o przyszłości. Rozwój nowych technologii postępuje teraz bardzo szybko i mamy świadomość, że za jakieś trzy, cztery lata obecny sprzęt będzie wymagał wymiany na nowszą generację. Będzie to konieczne, jeśli mamy utrzymać wysoki poziom usług.
